20563
Goście. Lubię, nie powiem. Ale takich, którzy wiedzą, kiedy zakończyć wizytę. Niestety, mam pecha. Jestem mało asertywna, albo naiwna. Myślałam, że sam fakt mojego naprawdę złego samopoczucia, widoczny zresztą, spowoduje że jeśli nie gość, to Mąż domyśli się, co jest i zakończy spotkanie. Tiaaa.
Tak im się fajnie rozmawiało przy kieliszku cytrynowej naleweczki - nie, nie nadużywali, - że spotkanie przeciągnęło się do wieczora dnia następnego.
Choć minęły już cztery dni, ja dalej nie mogę moich zwłok zebrać do kupy. Nigdy więcej gości!
Gość w dom.... itd, ale dobry gość to taki, który się nie znudzi swoją obecnością....dlatego ja w gościach bywam krótko....
OdpowiedzUsuńTak naprawdę, to lubię gości i lubię osobę, która się tak zasiedziała. Ale nie dobę po przyjęciu chemii
Usuń